
Ciężko jest prosić o pomoc, ale życie napisało dla nas bardzo trudny scenariusz.
Mam na imię Robert. Z żoną poznaliśmy się 20 lat temu. Przeszliśmy razem wiele – od życia w skromnych warunkach po walkę o lepsze jutro dla naszego syna Kuby. O własnych siłach wyremontowałem dla nas miejsce do zamieszkania – z obory zrobiliśmy dom składający się z kuchni i pokoju – dla naszej dwójki było to na tamten moment wystarczające. Po urodzeniu Kuby – naszego syna, chcieliśmy wraz żoną poprawić warunki życia, więc ostatecznie przeprowadziliśmy się do mamy mojej żony, gdzie udostępniono nam budynek, który również sam wyremontowałem.
Niestety, kilka lat temu nasze życie wywróciło się do góry nogami.
Miałem poważny wypadek komunikacyjny – byłem w śpiączce 2 tygodnie, miałem rozległe uszkodzenia narządów wewnętrznych, straciłem obie nogi powyżej kolan. Długo walczyłem o życie, a potem o powrót do codzienności. Gdy udało mi się podnieść psychicznie, przyszła kolejna tragedia. Moja żona zachorowała na nerki. Przez trzy lata była dializowana, aż doszło do zakażenia. Pojawiła się sepsa i mimo leczenia niestety zmarła.
Zostaliśmy z Kuba sami.
Dziś walczę już nie tylko o normalne życie, ale też o zdrowie i normalne życie dla mojego ukochanego syna – to dzięki niemu jeszcze mam siłę.
Na chwilę obecną mam poważne odleżyny, które wymagają ciągłej pielęgnacji, opatrunków, maści i leczenia. Każda infekcja to dla mnie ogromne ryzyko. Już raz ledwo uniknąłem sepsy. Dodatkowo ciągle rosnące rachunki nie ułatwiają całej sytuacji.
Utrzymujemy się z renty po żonie i świadczeń, ale po opłaceniu rachunków ledwo starcza nam na jedzenie, a co dopiero na leczenie czy środki medyczne, nie wspominając o potrzebach syna.
Dlatego prosimy o pomoc. Każda złotówka to dla nas szansa na bezpieczniejsze jutro, leczenie i choć trochę spokoju.
Z góry dziękujemy za każde wsparcie, dobre słowo i udostępnienie naszej historii.
Robert i Kuba Kiełbasa
________________________________________
Wyobraź sobie, że tracisz wszystko, co kochasz. Wyobraź sobie ból i samotność, które każdego dnia towarzyszą Robertowi i Kubie. Stracili ukochaną żonę i mamę. Robert każdego dnia walczy z ciężką niepełnosprawnością. Nie odwracajmy wzroku od ich cierpienia. Okażmy empatię i solidarność, wspierając ich w tej trudnej walce. Razem możemy sprawić, że ich los nieco się odmieni, a dni staną się spokojniejsze i bardziej radosne.















